MONIKA SZPENER | OBIEKTY | POKEMONY    POKÉMONENG
 

Świat, w którym rządzi obecnie populizm to rzeczywistość skonstruowana na wzór komiksu czy gry komputerowej. Nie ma w nim miejsca na niuanse, dyskusje i zmiany zdania. Są za to dwie przeciwne sobie strony konfliktu, rysowani grubą kreską bohaterowie i tocząca się odwiecznie walka dobra ze złem. To świat kontrastów i kosmicznych proporcji, gdzie do wszystkiego przykłada się kategorie moralne.

Pokemony Moniki Szpener mogą stanowić ilustrację show polityki, pop-/post-politycznego myślenia, polityki jako spektaklu. Rzeźby Donalda Trumpa, Jarosława Kaczyńskiego, Wladimira Putina, Kim Dzong Una czy Angeli Merkel zostały przerobione na fikcyjne stwory (kieszonkowe potwory) z japońskiej gry komputerowej o różnych mocach. W czasach deficytu zaangażowania w sprawy społeczne zainteresowanie kwestiami politycznymi, tym co publiczne, sprowadza się już najczęściej do komentarzy zachowania czy niefortunnych wypowiedzi graczy spektaklu politycznego, robienia memów w miejsce polityki.

Animalistyczne przedstawienie silnych aktorów polityki, wpisuje się w długą tradycję zoomorficznego ujęcia władcy od manierystycznego bizarre po telewizyjne Polskie Zoo. Groteskowe ujęcie panującego zdejmuje z nich grozę mocy, a poprzez humor ratuje od ugrzęźnięcia w piekle społecznym.

„Potężni politycy, zamienieni przez artystkę w groteskowe stworki, wyglądają zabawnie, ale w gruncie rzeczy nie ma tu się z czego śmiać, chyba że mamy ochotę poszydzić z samych siebie. Czy polityka nie myli nam się coraz bardziej z łapaniem pokemonów, z twittowaniem, z teleturniejem, jakimś internetowo-telewizyjnym show? Mamy taką politykę, na jaką zasługujemy, w przywódcach zawsze odnajdziemy coś z własnego odbicia. Odpowiedzialności za populizm nie da się zepchnąć na wytykanych palcami populistów. Społeczeństwo, my wszyscy, jesteśmy zamieszani w rozkwit tego fenomenu.” – pisał Stach Szabłowski na łamach Przekroju.