MONIKA SZPENER | PRACE | I WANNA BE YOUR DOG
 

I wanna be your dog*

Praca Moniki Szpener odwołuje się bezpośrednio do antycznych ideałów piękna, polegających na poszukiwaniu doskonałych proporcji ludzkiego ciała. Do wykonania figury z gipsu Artystka użyła modela o wysportowanej umięśnionej sylwetce, przypominającej wizerunki antycznych atletów. Kult cielesności znajduje odzwierciedlenie także w metodzie pracy Moniki Szpener pracując
z ludzkim modelem artystka ściąga zastygłą w gipsie formę, uzyskując idealny odcisk powierzchni skóry, kształtu mięśni, cielesnych detali. Pogłębiona analiza i kontemplacja ciała, obsesyjne wręcz dbanie o jego idealny kształt, kulturystyka rozumiana jako kult ciała, sprawiają, że urasta ono do rangi religii, człowiek, którego ciało jest idealnie wyrzeźbione staje się bóstwem, samo zaś ciało traktowane jest jako swoisty pomnik.

Czy jest w tej praktyce, bazującej na obsesyjnej perfekcyjności, miejsce na odejście od normy, na dewiację?

Rzeźba Moniki Szpener to hybryda, nienormatywna mieszanka ciała ludzkiego i zwierzęcego, bastard powstały z osobliwej krzyżуwki, odrębny gatunek sam w sobie charakteryzujący się nadnaturalnymi cechami i właściwościami, odmieniec wyrosły z odchylenia od kanonicznej normy, od szablonowości. Hybrydyczność została tu zilustrowana za pomocą swobodnej aluzji do postaci egipskiego boga Anubisa o ciele ludzkim i głowie szakala. Taksydermia, jakiej poddano głowę anonimowego psa wykorzystaną do stworzenia tej rzeźby, z jednej strony stawia nas twarzą
w twarz z martwym zwierzęciem, z drugiej jednak oferuje mu życie po życiu w charakterze elementu dzieła sztuki. Anubis, jako bóg egipski łączony z tematyką śmierci, może być interpretowany jako swoiste memento mori przypomnienie o przemijalnym charakterze piękna, młodości, życia, szczególnie istotne w kontekście doczesnego kultu ciała i samouwielbienia. Przeczucie tej wanitatywności sugerowane jest w tej pracy poprzez niekanoniczny wygląd sportretowanego mężczyzny mamy przed sobą monumentalne ciało herosa przedstawionego nie w wyprężonej pozie zwycięzcy na piedestale, lecz w spoczynku, pogrążonego w melancholijnej zadumie.

(*tytuł zaczerpnięty z utworu zespołu The Stooges)

tekst Marta Wróblewska